II wyróżnienie w Konkursie Warszawa Noir: Jeździec świtu (Justyna Smoleń-Starowieyska)

Śledź Claroscuro na Facebooku

Zamów nasz Newsletter


Jeździec świtu

Z trudem otworzył oczy. Widział niewyraźnie. Dopiero po chwili stojąca przed nim postać zaczęła nabierać kształtów. Przed sobą miał mosiężną figurę bandżolisty, sam zaś leżał oparty o bębniarza z praskiej kapeli uwiecznionej w pomniku na Floriańskiej. Był już prawie pod swoją kamienicą. „Jak tu trafiłem?” – zapytał siebie w myślach.

Wraz z nastawaniem dnia wracała pamięć. Wczoraj szło gładko. Wybrali się z Julką przez Port Praski na spacer nad Wisłę, potem trasą zegarów słonecznych aż do niej na Grottgera. Zazwyczaj nudziły go romantyczne przechadzki, ale tego dnia nawet mu się podobało. Julka z ekscytacją szczebiotała o dziejach jej rodzimych rewirów miasta, a jemu udzieliło się podniecenie. Po drodze w Klubie Serbskim wypili rakiję. U niej otworzyli wino. Procenty dodawały mu pewności siebie. Już miał ją zaciągnąć do łóżka, gdy zadzwoniła Ulcia. Szlag! Ulcia, producentka reklam, w których grywał, żądała, by odebrał ją ze studia na Chełmskiej. Leciała na niego od dawna. On, mimo iż nie pociągała go, ulegał jej, bo od tego zależało czy będzie miał robotę. Julce powiedział, że musi gnać do syna. Łatwo dawała się wkręcić.

Idąc Belwederską odruchowo spojrzał na zegar słoneczny na willi Neumanów. Było już ciemno i czasomierz niczego nie wskazywał. Bezczas taki. „Wszystko jedno. I tak wszyscy umrzemy” – pomyślał.

Kilkaset metrów dalej z lokalnej, ale znanej w Warszawie z peerelowskiego klimatu, knajpy Lotos wytoczyli się wprost na niego Siwy i Loki.

To tyle, co w miarę pamiętał. Reszta zacierała się. Siwy i Loki, morusy podkochujące się w Julce, skądś wiedzieli, że ją kantuje. Nie darowali mu. Zaciągnęli go na melinę w opuszczonym porosyjskim bloku na Sobieskiego. Tam musieli mu skubnąć forsę po tym jak wlali w niego hektolitry bimbru. Kto go jednak podholował do 162, którym nad ranem dotarł na Pragę? Tego nie kojarzył. W głowie kołatały mu tylko słowa latarnika, który też jechał tym autobusem, na Agrykolę, by tam zgasić lampy gazowe: „Ot, taki to z ciebie jeździec świtu”.

Strona główna | Tytuły | Zapowiedzi | Autorzy | Kup książkę | O nas | Kontakt

© 2017 Claroscuro Sp. z o.o.